Menu

Raz, dwa, trzy, ameba patrzy!

Wilk z lasu

ameba6

Jakiś czas temu wybrałyśmy się z moją siostrą na spacer. W pewnym momencie zorientowałyśmy się, że mamy towarzystwo. Obok nas człapał "wilk". Ów "wilk" to pies mojej siostry, który koniecznie, ale to koniecznie, musiał się z nami przejść. Jak wygląda - każdy widzi, więc lepiej jak zostaje w domu, bo wygląda na strasznego i płoszy ludzi. W sumie już nie jest źle z tym jego wyglądem, jak był młodszy, to z pewnością zdobyłby tytuł Mistera Psiej Brzydoty (jeśli by tylko ktoś taki konkurs organizował). Ale ten brzydki okres mamy już za sobą. Teraz został mu już tylko brzydki kolor i brzydki charakter (złośliwiec z niego niemożliwy). No i go uwielbiamy ; )

Kaprys, bo tak ma na imię ów "wilk" urodził się niechciany w firmie z psami stróżującymi i miał być utopiony zanim zacznie patrzeć na oczy. Jednak stróż nocny się ulitował i odmówił zlikwidowania miotu osadzając je w psim kojcu pod płotem. Wieczorami przynosił szczeniakom mleko i moczył w nim chleb. A później zaczął szukać domu. I tak oto pewnej soboty moja mama wróciła z pracy ze stanowczo za małą jeszcze puchatą kulką, której łapki rozjeżdżały się na lodzie, gdy wynosiliśmy ją na siku. A muszę przyznać, że skurczybyk za każdym razem wołał, żeby go wynieść na dwór! Był pod tym względem lepiej wychowany niż niejeden szczeniak urodzony w domu. Przepadał za trójkącikami topionego serka, a na widok żółtej saszetki dostawał szmergla. Był małym nicponiem, ale tak uroczym małym nicponiem, że wszystko mu wybaczałyśmy. Nawet to, że udawał, że "ma za krótkie uszy" - kiedy udawał, że nie słyszy, mówiłam że chyba ma za krótkie ucho, więc trzeba to ucho wyciągnąć i (wiem, brzydko robiłam, czego teraz się wstydzę) targałam za usisko... Do czasu, aż cwaniak na moją sugestię, że znów są za krótkie, zasłonił łapkami te swoje kłapouchy. Do dziś serce mi się kraja na to wspomnienie.

I jaki z tego morał? Zanim zamachniesz się na szczeniaka łopatą, wyrzucisz w lesie, czy wpakujesz do wora, chcąc go zanieść do rzeki, pomyśl, czy nie będzie on takim nicpotym Kapryskiem, którego ktoś pokocha niezależnie od brzydkiej sierści, nieokrzesanych kłaczków na brodzie i za krótkich uszu!

18166722058_a6b94c1e95_b_d17733908283_67bb321f0a_b_d18166707708_fa1fa4e0a2_b_d18354526885_2d43dd9a90_b_d17731898534_e6fb4f180d_b_d18328071576_a60988ae8c_b_d

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • vitoos

    Eeeee, faaajny ;)

  • ameba6

    Na pewno kochany, potrafi stopić serduszko : )

  • hrabina_manteufel

    Kaprys to pies z klasą,po zdjęciach to widać

  • ninelnsg5

    Nie znam się na psach i ich "naturze"
    - wiem jednak, że należy im się szacunek,
    a stosunek do nich określa wartość człowieka!

  • fotoart-1

    Piękny inaczej ;)
    Miałam takie samo doświadczenie jako nastolatka :) Na moim osiedlu było dużo zakładów. Gdy jechałam rowerem obok jednego, to zobaczyłam małe pieski w budzie koło stróżówki. Na drugi dzień pojechałam z mamą i z siostrą. Stróż zgodził się, abyśmy wzięły jednego szczeniaczka. Miał czarną sierść i biały krawacik. Nazwałyśmy go Bulbo :) Był strasznym narwańcem. Gdy urósł, ugryzł babcię w rękę, gdy chciała go nakarmić. Musieliśmy wywieźć go na wieś do rodziny.

  • mikimama

    Świetny kompan do zabawy!

  • ameba6

    hrabino -> i jeszcze z patykiem! ; )

    ninelnsg5 -> psia natura zależy od psa, każdy jest inny i czegoś innego można się spodziewać (o ile można się czegokolwiek spodziewać ; )

    Aniu -> Gryzienie to spory problem. Moje psięciunie na szczęście jeszcze nie użyli zębów przeciwko nam.

    Patrycjo -> Do zabawy niezmordowany! : )

  • ciasteczko767

    Piesiu jest naprawdę uroczy :3 Mam w domu kota i mimo potarganych firanek , podrapanych mebli, budzenia o trzeciej w nocy bo kotek chce jeść to chciałabym mieć jeszcze więcej futrzaków w domu :) A co do wyrzucania, topienia psów itp.- nie rozumiem jak można coś takiego zrobić (ja miałabym takie okropne wyrzuty sumienia, że chyba bym się znienawidziła ). pozarzeczywistoscia.blox.pl/html

  • radzido

    En face i z języczkiem wygląda całkiem urodziwie.

  • lady-no

    ciasteczko767 -> No to do dzieła! Wkoło jest tyle niekochanych zwierzątek, które wystarczy przygarnąć : )

    radzido -> Bo nieco wyprzystojniał. Pierwsze lato było koszmarne, miał takie krótkie łapy, do tego był taki długi i jeszcze miał takie nieokrzesane kłaczki na brodzie (zapewne były to geny sznaucera, z którym miał być zkrajcowany), a do tego łapy mu się wciąż plątały, że biegnąc wyglądał jak hiena!* Ale to na szczęście minęło, nabrał pewności siebie i masy mięśniowej i już jest do psa podobny : )
    *Jedyne hieny, jakie widziałam, były triem z Króla Lwa

© Raz, dwa, trzy, ameba patrzy!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci